czwartek, 3 marca 2011

Narodziny i co dalej...?






Dziewięć miesięcy, przez które nosimy dziecko pod sercem wydaje się wiecznością. Odliczamy miesiące, dni, tygodnie- nie mogąc doczekać się rozwiązania. Zastanawiamy się jak będzie wyglądał nasz skarb, czy będzie zdrowy, grzeczny, kim będzie w przyszłości ;) Przez ostanie dwa miesiące ciąży marzyłam, żeby już urodzić. Chciałam wrócić do starej wagi i dżinsów :) Jednak po pierwszym tygodniu od narodzin mojej córeczki pomyślałam: ,, już nic nie będzie takie samo, a dżinsy i waga to najmniejszy problem". Pomyślałam też: ,,Ile bym oddała, żeby cofnąć się do tamtego stanu, na choćby jedną noc i porządnie się wyspać". Kiedy jednak spoglądam na ten dar który otrzymałam, któremu dałam życie, wiem, że to wszystko ma sens i nie żałuję spuchniętych od niewyspania oczu. Wiem, że w każdej matce drzemie siła, dzięki której będzie walczyć o swoje maleństwo i bronić go do ostatniej kropli krwi. Wiele łez moich i małej upłynęło zanim się dobrze poznałyśmy, ale dzięki temu wiem, że już nic nie jest w stanie mnie pokonać, a ja i moja córeczka jesteśmy jednością ( przynajmniej dopóki nie zacznie chodzić hehe). Mimo iż każda młoda mama spotyka na swojej drodze wiele niedogodności i przeciwności, to wiem, że nie ma sytuacji bez wyjścia i każdy zły dzień kiedyś się kończy! :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz